Przed wyjściem zaopatrzyłem się w recepcji hotelu w mapę miasta. Tak na
wszelki wypadek, aby w nocy ponownie móc skorzystać z komfortowego
łóżka. Udałem się na znajdujący się nieopodal, 300 metrów od hotelu, Plac Zwycięstwa (
Hosok Tere). Jest to wielce majestatyczny Plac zwieńczający Aleje Anastasiego. Na jego środku stoi Pomnik Milenium (
Millenniumi emlékmű) , w symbliczny sposób pokazujący 1000 lat państwa i narodu węgierskiego. To skraj tego placu widziałem pierwszej nocy z okien pokoju hotelowego.
Na placu nie byłem sam. Słychać było
gwar. Różne języki mieszały się ze sobą. Każda nacja chciała zabrać do
swojego kraju zdjęcie tego ładnego miejsca. Tłum, może również świecące mocno
słońce, obudziły we mnie wewnętrzny opór przed fotografowaniem. Stało się. Fotografowanie wraz
z dziesiątkami koleżanek i kolegów po fachu było dla mnie
niemozliwe. Nie umiałem i tyle. Postanowiłem jakoś wybrnąć z tej
sytuacji. W końcu dźwigałem ze sobą ciężki aparat. Zdecydowałem się na fotografowanie tych, którzy wewnętrznie są
silniejsi ode mnie i potrafią się odnaleźć w tej roli oraz ludzi przez nich fotografowanych .
Dodatkowo, śledząc prawdziwych turystów, miałem pewność, iż nie ominie mnie żadne miejsce
godne odwiedzenia. Tłumy turystów z aparatami nie mogą się mylić. Starałem się nie zwracać na siebie uwagi
 |
Plac Wolności w całości |
 |
Albo Pani fotografowała niebo, albo siebie, nie wiem |
 |
Obowiązkowe zdjęcie grupowe, oraz kawałek mnie. Nie mam wiele zdjęć z wyjazdu. Cieszę się z każdego |
 |
Zdjęcie grupowe, bardziej zaangażowane, wymagające wysiłku aby wdrapać się na postument |
 |
Prawie sesja na rozgrzanej płycie placu |
 |
Rozbity wyświetlacz nie przeszkodził temu turyście w zrobieniu zdjęcia |
 |
Gimnastyczna próba uchwycenia pięknego kadru |
 |
Zamek Vajdahunyad, postać za drzewem, oraz dziwna woda |
 |
Pod zamkiem Vajdahunyad zostałem zdemaskowany przez Panie z Azji |
 |
Za karę musiałem zrobić im zdjęcie otrzymanym Iphonem ze złotymi okuciami i brylantami na obudowie. Telefon po zrobieniu zdjęcia oddałem zadowolonym Paniom. W nagrodę mogłem legalnie zrobić im zdjęcie |
Moja Ulubiona Pani Turystka chytrze chciała mnie zmylić. Udawała że czyta książkę. Wyczekałem chwilę, książka zmieniła się w fotografującego tableta w pięknym, stylowym etui.
 |
Aby być pewnych przypuszczeń zaszedłem moją Ulubioną Turystkę od tyłu. |
 |
Pozowanie polegające na upodobnieniu się pozą do obiektu |
 |
Ten sam nieznany mi obiekt. Pozowanie frywolne, uwydatniające wdzięki |
 |
Fotografia nie pozowana. Przypadkowo przechodziłam i poprawiam sobie włosy, też przypadkowo |
 |
Delikatne muśnięcie obiektu. Obiektem jest przodek grupy hakerów Anonymus, tak myślę |
 |
Młodsi są bardziej bezpośredni w kontakcie ze sztuką. |
 |
Zostałem zdemaskowany. Pani patrzy na mnie a nie w obiektyw telefonu. Będzie miała kiepskie zdjęcie |
 |
Rarytasik. Kilka fotografujących osób na jednym zdjęciu. Po prawej Moja Ulubiona Turystka z fotograficzną książką. Nie wzbudziłem zainteresowania swoją osobą. Może mój prawdziwy aparat fotograficzny jest dla tej grupy ( 3 telefony komórkowe, 1 tablet ) przedmiotem zapomnianym |
|
Zmęczyłem się. Bycie detektywem nie jest proste. Znalazłem polanę w
parku. Promienie slońca tym razem pozytywnie na mnie wpłynęły.
Położyłem się na trawie w Lasku Miejskim (
Varosliget). Okazało się ze nawet nie muszę wstawać aby
realizować fotograficzny temat mojego dzisiejszego dnia. Przechodzący
obok mnie leżącego, pan z kijkami lecz bez koszulki, uzmysłowił mi ze jest
naprawdę gorąco.
 |
Pan chodzący w kółko wokół mnie leżacego |
 |
Sesja na polanie. Pani nie wydaje się chętna do pozowania |
 |
Fotograf dał za wygraną, zamiast pani fotografuje glebę |
 |
Polana była opanowana przez psy. Kolega tego na zdjęciu polizał mnie po twarzy |
Leżalem patrząc w bezchmurne niebo. Straciłem poczucie
czasu oraz co gorsza czujność. Zza pleców podbiegł do mnie kudłaty
pies i polizał mnie po twarzy. Widocznie z dobroci swojego psiego serca
chciał mnie ochłodzić. A może chciał mi przypomnieć ze pora wstawać i
śledzić. Tak czy siak nie miałem już ochoty leżeć na tej polanie. Pan
bez koszulki ponownie przeszedł koło mnie. Leżałem na trasie jego pętli. Wróciłem do pracy.
 |
Wstępna selekcja uzyskanego materiału fotograficznego |
Minąłem się z kolejnym przedstawicielem kontynentu azjatyckiego
z aparatem Canon przygotowanym do strzału. Spojrzeliśmy na siebie. On
spojrzał na mój aparat. Któryś raz zaobserwowałem, iż skośnoocy
fotografowie lubią porównać swój sprzęt, ze sprzętem innych. Napisy na
moim aparacie są zasłonięte czarną taśmą. Odszedł zmieszany. Czy miałem
zatrzymać go i poinformować ze mój aparat jest lepszy?
Straciłem siły.
Przysiadłem na schodkach. Piękny dzień pod koniec października jest
miłą odmianą. Lubiłem dziś ludzi. Ich spokój, zwłaszcza tych na leżakach
udzielił się mojej zmęczonej osobie.
 |
Wszystkie leżaki były niestety zajęte, przysiadłem na schodkach |
 |
Fotografowanie z pozycji siedzącej |
 |
Para usiadła metr ode mnie. Rozmawiali po szwedzku chyba. Podział ról widoczny na zdjęciu - Pani czyta przewodnik i mówi Panu co ma sfotografować |
 |
Prawdziwy paparazzi skradający się za drzewem | | |
|
|
Spojrzałem teraz na drzemiącą panią i poczułem się również zmęczony. Ciąg dalszy relacji z bogatej niedzieli niebawem. Dzisiaj wypoczywam. Do widzenia. Dobranoc.
najfaniejszy jak do tej pory wpis:))))
OdpowiedzUsuńa Ty nie wiesz,że iphone z rozbita szybką jest hipsterski?
Nigdy nie lubiłem podążać za modą. Swoją szybkę w telefonie poleruję kilka razy dziennie
OdpowiedzUsuńRozbita szybka jest git. Moja się trzyma w mało hipsterskim HTC.
OdpowiedzUsuńA wpis zaiste godny - obśmiałem się na wieczór :).
No to mój małżonek to hipster chyba. Ostatnio przejechał po swoim telefonie na rowerze. Telefon przestał działać, ale hipsterski jest na pewno.
OdpowiedzUsuń